Niezasłużona porażka MKS 1-2(1-1) Polonia Miłoszyce

Rozegraliśmy chyba najlepszy mecz w tej rundzie. Była walka, ambicja, długie utrzymywanie się przy piłce. Była po prostu ładna gra po naszej stronie. Goście ograniczyli się do grania prostej piłki i praktycznie ani razu nie stworzyli zagrożenia z akcji pod naszą bramką. Pierwszą strzeliliśmy sobie sami, prosty błąd obrony wykorzystuje napastnik gospodarzy i z najbliższej odległości pakuje piłkę do siatki. Wyrównujemy po rzucie wolnym i błędzie bramkarza. Do przerwy remis, a w drugiej połowie stało się coś, co nie powinno mieć miejsca. Arbiter dyktuje jedenastkę po czystym wślizgu obrońcy MKS-u naszym polu karnym. Faulu nie ma, karny jest. Nie wiem, gdzie sędzia widział przekroczenie przepisów, a karnego z kapelusza na bramkę zamienia kapitan gospodarzy. Pomimo kompletnego zdominowania meczu nie potrafimy doprowadzić do wyrównania.

Mecz, w którym byliśmy zdecydowanie lepsi. Mecz, w którym wychodziło wszystko prócz skuteczności pod bramką rywala. Zabrakło nam wykończenia i szczęścia.

Nie mamy w zwyczaju zwalać winy na sędziego. Staramy się patrzeć na nasze mecze obiektywnie i patrzeć na naszą grę krytycznie. Fakty są jednak takie, że rozjemca dzisiejszego meczu decyzją o rzucie karnym wyrósł na negatywnego bohatera meczu.

SKŁAD: Zaręba – Motak, Rzeszutek, Ferenc, Synderecki – Kaleta, Zasada, Pamuła – Tarłowski, Osmański, Michalski (Szafrański)

BRAMKA: Kaleta

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *